niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział trzynasty.

Nie wierzyła w to co zobaczyła. Serce zaczęło jej szybciej bić, a w brzuchu poczuła latające motylki. Kogo jak kogo, ale jego się tu nie spodziewała. Na chwilę zapadła cisza, którą ON przerwał:
-Hej. Przyszedłem przywitać nową sąsiadkę, ale w tej sytuacji chyba już sobie pójdę.
-Cześć. Nie... Poczekaj... Ja chce Ci to wszystko wytłumaczyć. Wysłuchaj mnie, proszę. Wejdziesz? 
-Skoro i tak już się spotkaliśmy, a ja szukałem Ciebie tyle czasu, to okej. Mam nadzieję, że mi to wytłumaczysz.
-Czyli nic nie wiesz? - powiedziała dziewczyna.
-A co powinienem wiedzieć?
-Nic, wejdźmy do pokoju. Napijesz się czegoś?
-Tak, wody. 
-Ok. Już przynoszę.
Antonina przyszła z kuchni, usiadła koło Michała i nic nie mówiła, patrzyła tylko na niego, ale jak on patrzył uciekała wzrokiem, tak bardzo za nim tęskniła, wiele razy wyobrażała sobie to spotkanie, planowała co powie, a teraz nie wie co zrobić. Nieręczną ciszę przerwał chłopak:
-Powiesz coś?
-Tak. To trudne, ale opowiem Ci wszystko od początku. .Wiem, że jak to usłyszysz być może nie będziesz chciał mnie znać, ale muszę ci powiedzieć, musisz wiedzieć. Nie przerywaj mi. Powiem Ci jak było.
-Dobrze, słucham.
-Parę lat temu poznałam chłopaka, który bardzo mi się podobał, spotykaliśmy się początkowo jako kumple, potem zostaliśmy parą. On był bogaty, nie wiedziałam skąd bierze pieniądze, a jego rodzice nie żyli. Nie zastanawiałam się nad tym, kochałam go i to było najważniejsze, było nam razem dobrze.
-Eee, chcesz mi opowiadać o swoim chłopaku?-powiedział zirytowany Michał.
-Nie, on ma duże znaczenie w tej sprawie, proszę Cię słuchaj.
-Dobra, już jestem cicho.
-I poszliśmy kiedyś na imprezę z jego znajomymi, znałam ich, ale nie wyglądali zbyt dobrzr. Tam pierwszy raz spróbowałam heroiny. - Michał patrzył przerażony, chciał coś powiedzieć, ale zamilkł i słuchał dalej: początkowo brałam tylko na imprezach, aby się lepiej zabawić. Potem zaczęłam sięgać po nią coraz częściej. Stało się to codziennością, wreszcie zrozumiałam, że Paweł-mój chłopak to diler, zawsze mieliśmy towar, zawsze mieliśmy czym się ućpać. I zaczęło się, pierwsze problemy, ale wystarczyło wstrzyknąć sobie narkotyk by znaleźć się w innym, lepszym świecie. To było o wiele prostsze niż rozwiązywanie problemów i szukanie szczęścia. Czułam, że to ONE rozwiązują moje problemy, ale było inaczej, zostałam z nimi sama. Bałam się następnych dni, następych godzin. Nie było miejsca na pytanie "po co biorę?" była tylko ślepa bezmyślna ucieczka od trudności, od realnego świata, który boli. Nie miałam już uły na inne zajęcia, stopniowo zaczęłam tracić zainteresowanie wszytskim co mnie otaczało, siatkówka, którą tak bardzo kochałam poszła w odstawkę, nie liczyło się nic. Tak naprawdę to był moment, w którym zaczęły się kłopoty. Dopiero wtedy okazało się, że narkotyk, który do tej pory był pomocny, był przyjacielem przy dobrej zabawie zaczął ciążyć, przeszkadzać w życiu. Jednak nie chciałam się przyznać, że hera to jest problem. Myślałam, że w każdej chwili mogę przestać, ale po co? Przecież on mi dużo daje. Potem było najgorsze narkotyk zastąpił mi przyjaciół, bliskich, rodzinę. Pod ich wpływem zaczęłam tracić zdolność panowania nad sobą, zaczęły one rządzić mną, moim życiem, wszystkim. Wiedziałam, że zrobię wszystko, by dostać upragnioną działkę. Kradłam, robiłam głupie rzeczy, byle tylko móc się zaćpać. Z Pawłem też przestało nam się układać. Zaczęliśmy się kłócić, zaczął mnie bić. Było już jednak za późno. Nie umiałam mu się postawić. Chyba nawet nie chciałam. Dawał mi towar, więc znosiłam to wszystko. Wtedy jak znalazłeś mnie w tym parku chciałam ze sobą skończyć, bo on znów mnie pobił, za to że ukradli mi towar, nie chciałam żyć. Miałam zapaś, ale uratowałeś mnie i dzięki tobie żyję.
-Teraz też bierzesz? - zapytał oschle siatkarz.
-Nie, wtedy jak od ciebie uciekłam, poszłam na odwyk, zrobiłam to dla Ciebie, dla Ciebie chciałam z tym skończyć. Kocham Cię. potem chciałam Cię znaleść, jak będę już czysta. Jednak to Ty przyszedłeś do mnie.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś wcześniej? Pomógłbym Ci. 
-Miałbyś mnie za ćpunkę, może już masz, ale słusznie. Teraz jestem już czysta, niedawno wyszłam z odwyku i nie wiem czy dam radę wytrzymać. Nie chcę ćpać, ale wszystko się może zdarzyć.
-Dla mnie nigdy nie będziesz zwykłą ćpunką, pomógłbym Ci, bo się w Tobie zakochałem. Szukałem Cię przez cały ten czas, chciałam Cię chociaż zobaczyć. Zaniedbywałem treningi by cię odnaleźć. 
-Przepraszam, powinnam ci wszystko wyjaśnić, ale nie miałam odwagi, wtedy musiałam uciec nie chciałam Cię ranić, chciałam, żebyś miał o mnie dobre zdanie.
-Rozumiem. Myślałem, że nie chcesz mnie znać i dlatego odeszłaś. - powiedział. 
-Kocham cię. Dasz mi jeszcze jedną szansę?-powiedziała z nadzieją.
-Ja ciebie też kocham. Tak, ale obiecaj, że nigdy więcej nie uciekniesz.
-Obiecuje, powiedziała i pocałowała chłopaka.

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział dwunasty.

Przemek nie pojawił się przez resztę dni, nie miał czasu, ale rozumiem to. Jutro wychodzę. Boję się, nie wiem co będzie, jestem czysta, ale nie wiem czy uda mi się wytrwać. Zrobiłam to dla Michała, ale nie wiem, czy on nadal na mnie czeka. Będę musiała stawić czoła wszystkim problemom, znaleźć pracę, wynająć jakieś mieszkanie. Muszę być silna i poradzić sobie. - rozmyślała Tośka, bała się wyjścia, normalnego życia. 

[ z perspektywy Przemka ]

Nie był u Tośki, bo ma zajęcia i jeszcze stara się jak najlepiej przygotować mieszkanie na jej przybycie. Wychodzi już jutro i chce, żeby wszystko było idealnie. Stara się też obserwować Kubiaka, utrudnieniem jest to, że nie wie gdzie on mieszka, a z braku czasu obserwuje go tylko po treningu. nie widział koło niego żadnej dziewczyny - będzie miał dla Tosi dobre wiadomości. 

[ z perspektywy Tośki ] 

Noc minęła niespokojnie, prawie w ogóle nie spałam, jak już usnęłam miałam koszmary. Nie wiedziałam co się dzieje. Zasnęłam nad ranem. Jednak sen nie trwał długo. Już dziś wychodzę. Przemek dzwonił do ośrodka i mówił, że przyjedzie po mnie o 12.00, byłam szczęśliwa, że jestem czysta, ale nie wiedziałam czy sobie poradzę. Poszłam pożegnać się z terapeutami i znajomymi, których tu poznałam, podziękowałam, że byli dla mnie wsparciem w trudnych chwilach. Życzyli mi wytrwałości.

[ 12.00 ] 

- Dziękuję, że po mnie przyjechałeś nie wiem jak ci się odwdzięczę. 
- Nie ma za co. - powiedział i uśmiechnął się - mam dla ciebie niespodziankę - kontynuował. Nie chcę żebyś widziała co to więc muszę zawiązać ci oczy. 
- Muszę ? 
- Tak. 
- No dobraaaaa. - powiedziała i uśmiechnęła się. 

Gdy dziewczyna wsiadła do samochodu zawiązał jej oczy, nie bała się ufała mu. Zawiózł ją do jej nowego mieszkania, gdy chciała zdjąć chustę nie pozwolił jej, wprowadził ją do windy i wjechali. Otworzył drzwi do mieszkania i wprowadził ją do niego. 

- Możesz zdjąć chustę. - powiedział. 
- Co to za mieszkanie? - zapytała zdziwiona
- Twoje nowe mieszkanie. Podoba ci się?
- Jest piękne, ale ja nie mogę tu zamieszkać. Nie mam pieniędzy. - powiedziała. 
- O to nie musisz się martwić, mieszkanie jest już kupione.
- Ale jak to? Przemek, ja nie mogę przyjąć od ciebie takiego prezentu. Nie mam kasy, żeby ci oddać. Nie mogę. 
- To oczywiste, że możesz, jesteśmy przyjaciółmi, ja miałem pieniądze i chciałem ci pomóc. W czym problem?
- Nie mogę, wydałeś na to mieszkanie mnóstwo pieniędzy.
- Możesz i zamieszkasz tu.
- Nie. 
- No chyba mi nie odmówisz, kupiłem je specjalnie dla ciebie. 
- No ...
- Zamieszkasz tu i tyle. O pieniądze się nie martw. 
- Ale ... 
- Bez żadnego ale. 
- No nie wiem, oddam ci te pieniądze, znajdę pracę i ci wszystko oddam. 
- Nie musisz, wystarczy, że będziesz tu szczęśliwa.
- Dziękuje Ci - powiedziała, przytuliła go i pocałowała w policzek - jesteś najlepszym przyjacielem na świecie. 

Rozmawiali jeszcze o Kubiaku, Przemek powiedział, że nie widział koło niego żadnej dziewczyny. Jednak Tosia zdawała sobie sprawę, że minęło dwa miesiące odkąd widział ją po raz ostatni, być może nie będzie chciał jej już widzieć. Porozmawiali jeszcze chwilę i Przemek musiał iść na zajęcia. Miał swoje sprawy, zakupy zostawił w lodówce więc nie będzie musiała na razie wychodzić. Wyszedł i zostawił ją samą. Usiadła na fotelu i rozmyślała co zrobiłaby gdyby nie miała takiego świetnego przyjaciela, pewnie byłaby już na dnie, przebywała z jakimiś ćpunami na melinach.
Jej rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. Nie wiedziała kto mógł do niej przyjść, nikt z jej znajomych nie miał pojęcia gdzie mieszka, poszła jednak otworzyć. Gdy zobaczyła kto do niej przyszedł nie wiedziała co powiedzieć. Stała zamurowana. 


____________________________________________
przepraszam za literówki itp. 

o wczorajszym meczu Skry i Sovi powiem tyle, że całym sercem byłam za Skrą, podjęli walkę i mogli wywalczyć zwycięstwo, jednak błędy sędziów i och własne pozbawiły ją awansu. 

zapraszam na kolejne rodz.