-Hej. Przyszedłem przywitać nową sąsiadkę, ale w tej sytuacji chyba już sobie pójdę.
-Cześć. Nie... Poczekaj... Ja chce Ci to wszystko wytłumaczyć. Wysłuchaj mnie, proszę. Wejdziesz?
-Skoro i tak już się spotkaliśmy, a ja szukałem Ciebie tyle czasu, to okej. Mam nadzieję, że mi to wytłumaczysz.
-Czyli nic nie wiesz? - powiedziała dziewczyna.
-A co powinienem wiedzieć?
-Nic, wejdźmy do pokoju. Napijesz się czegoś?
-Tak, wody.
-Ok. Już przynoszę.
Antonina przyszła z kuchni, usiadła koło Michała i nic nie mówiła, patrzyła tylko na niego, ale jak on patrzył uciekała wzrokiem, tak bardzo za nim tęskniła, wiele razy wyobrażała sobie to spotkanie, planowała co powie, a teraz nie wie co zrobić. Nieręczną ciszę przerwał chłopak:
-Powiesz coś?
-Tak. To trudne, ale opowiem Ci wszystko od początku. .Wiem, że jak to usłyszysz być może nie będziesz chciał mnie znać, ale muszę ci powiedzieć, musisz wiedzieć. Nie przerywaj mi. Powiem Ci jak było.
-Dobrze, słucham.
-Parę lat temu poznałam chłopaka, który bardzo mi się podobał, spotykaliśmy się początkowo jako kumple, potem zostaliśmy parą. On był bogaty, nie wiedziałam skąd bierze pieniądze, a jego rodzice nie żyli. Nie zastanawiałam się nad tym, kochałam go i to było najważniejsze, było nam razem dobrze.
-Eee, chcesz mi opowiadać o swoim chłopaku?-powiedział zirytowany Michał.
-Nie, on ma duże znaczenie w tej sprawie, proszę Cię słuchaj.
-Dobra, już jestem cicho.
-I poszliśmy kiedyś na imprezę z jego znajomymi, znałam ich, ale nie wyglądali zbyt dobrzr. Tam pierwszy raz spróbowałam heroiny. - Michał patrzył przerażony, chciał coś powiedzieć, ale zamilkł i słuchał dalej: początkowo brałam tylko na imprezach, aby się lepiej zabawić. Potem zaczęłam sięgać po nią coraz częściej. Stało się to codziennością, wreszcie zrozumiałam, że Paweł-mój chłopak to diler, zawsze mieliśmy towar, zawsze mieliśmy czym się ućpać. I zaczęło się, pierwsze problemy, ale wystarczyło wstrzyknąć sobie narkotyk by znaleźć się w innym, lepszym świecie. To było o wiele prostsze niż rozwiązywanie problemów i szukanie szczęścia. Czułam, że to ONE rozwiązują moje problemy, ale było inaczej, zostałam z nimi sama. Bałam się następnych dni, następych godzin. Nie było miejsca na pytanie "po co biorę?" była tylko ślepa bezmyślna ucieczka od trudności, od realnego świata, który boli. Nie miałam już uły na inne zajęcia, stopniowo zaczęłam tracić zainteresowanie wszytskim co mnie otaczało, siatkówka, którą tak bardzo kochałam poszła w odstawkę, nie liczyło się nic. Tak naprawdę to był moment, w którym zaczęły się kłopoty. Dopiero wtedy okazało się, że narkotyk, który do tej pory był pomocny, był przyjacielem przy dobrej zabawie zaczął ciążyć, przeszkadzać w życiu. Jednak nie chciałam się przyznać, że hera to jest problem. Myślałam, że w każdej chwili mogę przestać, ale po co? Przecież on mi dużo daje. Potem było najgorsze narkotyk zastąpił mi przyjaciół, bliskich, rodzinę. Pod ich wpływem zaczęłam tracić zdolność panowania nad sobą, zaczęły one rządzić mną, moim życiem, wszystkim. Wiedziałam, że zrobię wszystko, by dostać upragnioną działkę. Kradłam, robiłam głupie rzeczy, byle tylko móc się zaćpać. Z Pawłem też przestało nam się układać. Zaczęliśmy się kłócić, zaczął mnie bić. Było już jednak za późno. Nie umiałam mu się postawić. Chyba nawet nie chciałam. Dawał mi towar, więc znosiłam to wszystko. Wtedy jak znalazłeś mnie w tym parku chciałam ze sobą skończyć, bo on znów mnie pobił, za to że ukradli mi towar, nie chciałam żyć. Miałam zapaś, ale uratowałeś mnie i dzięki tobie żyję.
-Teraz też bierzesz? - zapytał oschle siatkarz.
-Nie, wtedy jak od ciebie uciekłam, poszłam na odwyk, zrobiłam to dla Ciebie, dla Ciebie chciałam z tym skończyć. Kocham Cię. potem chciałam Cię znaleść, jak będę już czysta. Jednak to Ty przyszedłeś do mnie.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś wcześniej? Pomógłbym Ci.
-Miałbyś mnie za ćpunkę, może już masz, ale słusznie. Teraz jestem już czysta, niedawno wyszłam z odwyku i nie wiem czy dam radę wytrzymać. Nie chcę ćpać, ale wszystko się może zdarzyć.
-Dla mnie nigdy nie będziesz zwykłą ćpunką, pomógłbym Ci, bo się w Tobie zakochałem. Szukałem Cię przez cały ten czas, chciałam Cię chociaż zobaczyć. Zaniedbywałem treningi by cię odnaleźć.
-Przepraszam, powinnam ci wszystko wyjaśnić, ale nie miałam odwagi, wtedy musiałam uciec nie chciałam Cię ranić, chciałam, żebyś miał o mnie dobre zdanie.
-Rozumiem. Myślałem, że nie chcesz mnie znać i dlatego odeszłaś. - powiedział.
-Kocham cię. Dasz mi jeszcze jedną szansę?-powiedziała z nadzieją.
-Ja ciebie też kocham. Tak, ale obiecaj, że nigdy więcej nie uciekniesz.
-Obiecuje, powiedziała i pocałowała chłopaka.
http://siatkarski-chaos-kontrolowany.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńzapraszam.