niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział trzynasty.

Nie wierzyła w to co zobaczyła. Serce zaczęło jej szybciej bić, a w brzuchu poczuła latające motylki. Kogo jak kogo, ale jego się tu nie spodziewała. Na chwilę zapadła cisza, którą ON przerwał:
-Hej. Przyszedłem przywitać nową sąsiadkę, ale w tej sytuacji chyba już sobie pójdę.
-Cześć. Nie... Poczekaj... Ja chce Ci to wszystko wytłumaczyć. Wysłuchaj mnie, proszę. Wejdziesz? 
-Skoro i tak już się spotkaliśmy, a ja szukałem Ciebie tyle czasu, to okej. Mam nadzieję, że mi to wytłumaczysz.
-Czyli nic nie wiesz? - powiedziała dziewczyna.
-A co powinienem wiedzieć?
-Nic, wejdźmy do pokoju. Napijesz się czegoś?
-Tak, wody. 
-Ok. Już przynoszę.
Antonina przyszła z kuchni, usiadła koło Michała i nic nie mówiła, patrzyła tylko na niego, ale jak on patrzył uciekała wzrokiem, tak bardzo za nim tęskniła, wiele razy wyobrażała sobie to spotkanie, planowała co powie, a teraz nie wie co zrobić. Nieręczną ciszę przerwał chłopak:
-Powiesz coś?
-Tak. To trudne, ale opowiem Ci wszystko od początku. .Wiem, że jak to usłyszysz być może nie będziesz chciał mnie znać, ale muszę ci powiedzieć, musisz wiedzieć. Nie przerywaj mi. Powiem Ci jak było.
-Dobrze, słucham.
-Parę lat temu poznałam chłopaka, który bardzo mi się podobał, spotykaliśmy się początkowo jako kumple, potem zostaliśmy parą. On był bogaty, nie wiedziałam skąd bierze pieniądze, a jego rodzice nie żyli. Nie zastanawiałam się nad tym, kochałam go i to było najważniejsze, było nam razem dobrze.
-Eee, chcesz mi opowiadać o swoim chłopaku?-powiedział zirytowany Michał.
-Nie, on ma duże znaczenie w tej sprawie, proszę Cię słuchaj.
-Dobra, już jestem cicho.
-I poszliśmy kiedyś na imprezę z jego znajomymi, znałam ich, ale nie wyglądali zbyt dobrzr. Tam pierwszy raz spróbowałam heroiny. - Michał patrzył przerażony, chciał coś powiedzieć, ale zamilkł i słuchał dalej: początkowo brałam tylko na imprezach, aby się lepiej zabawić. Potem zaczęłam sięgać po nią coraz częściej. Stało się to codziennością, wreszcie zrozumiałam, że Paweł-mój chłopak to diler, zawsze mieliśmy towar, zawsze mieliśmy czym się ućpać. I zaczęło się, pierwsze problemy, ale wystarczyło wstrzyknąć sobie narkotyk by znaleźć się w innym, lepszym świecie. To było o wiele prostsze niż rozwiązywanie problemów i szukanie szczęścia. Czułam, że to ONE rozwiązują moje problemy, ale było inaczej, zostałam z nimi sama. Bałam się następnych dni, następych godzin. Nie było miejsca na pytanie "po co biorę?" była tylko ślepa bezmyślna ucieczka od trudności, od realnego świata, który boli. Nie miałam już uły na inne zajęcia, stopniowo zaczęłam tracić zainteresowanie wszytskim co mnie otaczało, siatkówka, którą tak bardzo kochałam poszła w odstawkę, nie liczyło się nic. Tak naprawdę to był moment, w którym zaczęły się kłopoty. Dopiero wtedy okazało się, że narkotyk, który do tej pory był pomocny, był przyjacielem przy dobrej zabawie zaczął ciążyć, przeszkadzać w życiu. Jednak nie chciałam się przyznać, że hera to jest problem. Myślałam, że w każdej chwili mogę przestać, ale po co? Przecież on mi dużo daje. Potem było najgorsze narkotyk zastąpił mi przyjaciół, bliskich, rodzinę. Pod ich wpływem zaczęłam tracić zdolność panowania nad sobą, zaczęły one rządzić mną, moim życiem, wszystkim. Wiedziałam, że zrobię wszystko, by dostać upragnioną działkę. Kradłam, robiłam głupie rzeczy, byle tylko móc się zaćpać. Z Pawłem też przestało nam się układać. Zaczęliśmy się kłócić, zaczął mnie bić. Było już jednak za późno. Nie umiałam mu się postawić. Chyba nawet nie chciałam. Dawał mi towar, więc znosiłam to wszystko. Wtedy jak znalazłeś mnie w tym parku chciałam ze sobą skończyć, bo on znów mnie pobił, za to że ukradli mi towar, nie chciałam żyć. Miałam zapaś, ale uratowałeś mnie i dzięki tobie żyję.
-Teraz też bierzesz? - zapytał oschle siatkarz.
-Nie, wtedy jak od ciebie uciekłam, poszłam na odwyk, zrobiłam to dla Ciebie, dla Ciebie chciałam z tym skończyć. Kocham Cię. potem chciałam Cię znaleść, jak będę już czysta. Jednak to Ty przyszedłeś do mnie.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś wcześniej? Pomógłbym Ci. 
-Miałbyś mnie za ćpunkę, może już masz, ale słusznie. Teraz jestem już czysta, niedawno wyszłam z odwyku i nie wiem czy dam radę wytrzymać. Nie chcę ćpać, ale wszystko się może zdarzyć.
-Dla mnie nigdy nie będziesz zwykłą ćpunką, pomógłbym Ci, bo się w Tobie zakochałem. Szukałem Cię przez cały ten czas, chciałam Cię chociaż zobaczyć. Zaniedbywałem treningi by cię odnaleźć. 
-Przepraszam, powinnam ci wszystko wyjaśnić, ale nie miałam odwagi, wtedy musiałam uciec nie chciałam Cię ranić, chciałam, żebyś miał o mnie dobre zdanie.
-Rozumiem. Myślałem, że nie chcesz mnie znać i dlatego odeszłaś. - powiedział. 
-Kocham cię. Dasz mi jeszcze jedną szansę?-powiedziała z nadzieją.
-Ja ciebie też kocham. Tak, ale obiecaj, że nigdy więcej nie uciekniesz.
-Obiecuje, powiedziała i pocałowała chłopaka.

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział dwunasty.

Przemek nie pojawił się przez resztę dni, nie miał czasu, ale rozumiem to. Jutro wychodzę. Boję się, nie wiem co będzie, jestem czysta, ale nie wiem czy uda mi się wytrwać. Zrobiłam to dla Michała, ale nie wiem, czy on nadal na mnie czeka. Będę musiała stawić czoła wszystkim problemom, znaleźć pracę, wynająć jakieś mieszkanie. Muszę być silna i poradzić sobie. - rozmyślała Tośka, bała się wyjścia, normalnego życia. 

[ z perspektywy Przemka ]

Nie był u Tośki, bo ma zajęcia i jeszcze stara się jak najlepiej przygotować mieszkanie na jej przybycie. Wychodzi już jutro i chce, żeby wszystko było idealnie. Stara się też obserwować Kubiaka, utrudnieniem jest to, że nie wie gdzie on mieszka, a z braku czasu obserwuje go tylko po treningu. nie widział koło niego żadnej dziewczyny - będzie miał dla Tosi dobre wiadomości. 

[ z perspektywy Tośki ] 

Noc minęła niespokojnie, prawie w ogóle nie spałam, jak już usnęłam miałam koszmary. Nie wiedziałam co się dzieje. Zasnęłam nad ranem. Jednak sen nie trwał długo. Już dziś wychodzę. Przemek dzwonił do ośrodka i mówił, że przyjedzie po mnie o 12.00, byłam szczęśliwa, że jestem czysta, ale nie wiedziałam czy sobie poradzę. Poszłam pożegnać się z terapeutami i znajomymi, których tu poznałam, podziękowałam, że byli dla mnie wsparciem w trudnych chwilach. Życzyli mi wytrwałości.

[ 12.00 ] 

- Dziękuję, że po mnie przyjechałeś nie wiem jak ci się odwdzięczę. 
- Nie ma za co. - powiedział i uśmiechnął się - mam dla ciebie niespodziankę - kontynuował. Nie chcę żebyś widziała co to więc muszę zawiązać ci oczy. 
- Muszę ? 
- Tak. 
- No dobraaaaa. - powiedziała i uśmiechnęła się. 

Gdy dziewczyna wsiadła do samochodu zawiązał jej oczy, nie bała się ufała mu. Zawiózł ją do jej nowego mieszkania, gdy chciała zdjąć chustę nie pozwolił jej, wprowadził ją do windy i wjechali. Otworzył drzwi do mieszkania i wprowadził ją do niego. 

- Możesz zdjąć chustę. - powiedział. 
- Co to za mieszkanie? - zapytała zdziwiona
- Twoje nowe mieszkanie. Podoba ci się?
- Jest piękne, ale ja nie mogę tu zamieszkać. Nie mam pieniędzy. - powiedziała. 
- O to nie musisz się martwić, mieszkanie jest już kupione.
- Ale jak to? Przemek, ja nie mogę przyjąć od ciebie takiego prezentu. Nie mam kasy, żeby ci oddać. Nie mogę. 
- To oczywiste, że możesz, jesteśmy przyjaciółmi, ja miałem pieniądze i chciałem ci pomóc. W czym problem?
- Nie mogę, wydałeś na to mieszkanie mnóstwo pieniędzy.
- Możesz i zamieszkasz tu.
- Nie. 
- No chyba mi nie odmówisz, kupiłem je specjalnie dla ciebie. 
- No ...
- Zamieszkasz tu i tyle. O pieniądze się nie martw. 
- Ale ... 
- Bez żadnego ale. 
- No nie wiem, oddam ci te pieniądze, znajdę pracę i ci wszystko oddam. 
- Nie musisz, wystarczy, że będziesz tu szczęśliwa.
- Dziękuje Ci - powiedziała, przytuliła go i pocałowała w policzek - jesteś najlepszym przyjacielem na świecie. 

Rozmawiali jeszcze o Kubiaku, Przemek powiedział, że nie widział koło niego żadnej dziewczyny. Jednak Tosia zdawała sobie sprawę, że minęło dwa miesiące odkąd widział ją po raz ostatni, być może nie będzie chciał jej już widzieć. Porozmawiali jeszcze chwilę i Przemek musiał iść na zajęcia. Miał swoje sprawy, zakupy zostawił w lodówce więc nie będzie musiała na razie wychodzić. Wyszedł i zostawił ją samą. Usiadła na fotelu i rozmyślała co zrobiłaby gdyby nie miała takiego świetnego przyjaciela, pewnie byłaby już na dnie, przebywała z jakimiś ćpunami na melinach.
Jej rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. Nie wiedziała kto mógł do niej przyjść, nikt z jej znajomych nie miał pojęcia gdzie mieszka, poszła jednak otworzyć. Gdy zobaczyła kto do niej przyszedł nie wiedziała co powiedzieć. Stała zamurowana. 


____________________________________________
przepraszam za literówki itp. 

o wczorajszym meczu Skry i Sovi powiem tyle, że całym sercem byłam za Skrą, podjęli walkę i mogli wywalczyć zwycięstwo, jednak błędy sędziów i och własne pozbawiły ją awansu. 

zapraszam na kolejne rodz. 




niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział jedenasty.

Tośka poszła na ten pieprzony odwyk, było ciężko, bardzo ciężko, na początku nie mogła się odnaleźć, chciała uciekać, ale wiedziała, że musi wytrzymać, bo to jedyna szansa, żeby być z Kubiakiem, robiła to dla niego, dla siebie, miała dość takiego życia. Minął już miesiąc i 13 dni od kąt tu przyszła, nie widziała przez tyle czasu Przemka, nie chciała go widzieć, nie chciała by on widział ją w takim stanie. Teraz postanowiła do niego napisać list, chciała żeby przyszedł, musi z nim porozmawiać, wyjaśnić, wiedziała, że był tu parę razy ale nie chciała go widzieć, nie wiedziała co miałaby mu powiedzieć, teraz czuła, że jest czysta, gotowa na spotkanie z nim i szczerą rozmowę. Napisała list i szybko go wysłała. 

[ z perspektywy Przemka ] 

Od dłuższego czasu bezmyślnie gapił się w telewizor i przerzucał z kanału na kanał, jego rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Nie spodziewał się nikogo, ale poszedł je otworzyć. W drzwiach stał listonosz. Mimowolnie na jego twarzy pojawił się uśmiech gdy zobaczył co dostał, wszędzie poznałby to charakterystyczne pismo. Wiedział, że to list od Tośki otworzył go i zaczął czytać : 

Kochany Przemku!
Przepraszam Cię, że się nie odzywałam i nie chciałam z Tobą spotkać, ale musiałam sobie sama poradzić, wszystko poukładać. Nie myśl, że było mi łatwo mówić pielęgniarkom, żeby Cię nie wpuszczały jak przychodziłeś, było mi cholernie ciężko, ale nie chciałam, żebyś patrzył jak strasznie cierpię. Mam nadzieję, że zrozumiesz, że zechcesz mnie odwiedzić i że nadal będziesz chciał mnie znać, oczywiście zrozumie, gdy nie będziesz chciał przyjść i wyrzucisz mnie ze swojego życia, jednak wiedz, że jesteś moim najlepszym przyjacielem i zawsze nim będziesz. Proszę przyjdź, jak będziesz miał chwilę czasu, będę czekać.
        Twoja zawsze kochająca Cię przyjaciółka Tosia. ; ) 

Po przeczytaniu listu starał się wszystko poukładać sobie w głowie. Nie rozumiał czemu nie chciała go widzieć, ale postanowił iść do niej, chciał jej pomóc. Pomyślał też, że sprawi jej niespodziankę i poszuka dla niej jakiegoś mieszkania, pieniądze nie będą problemem bo rodzice dają mu co miesiąc dużo, a on tego nie wydaje, więc ma oszczędności. Długo szukał czegoś odpowiedniego, aż w końcu trafił na mieszkanie idealne, umówił się na oglądanie go jutro z samego rana, potem pojedzie do Tośki. 

[ następnego dnia ] 

Jak zaplanował tak też zrobił. Mieszkanie zrobiło na nim wrażenie nie było zbyt duże, ale przytulne i wydawało się idealne. Znał Tośkę i wiedział, że na pewno spodobało by jej się, bez większego namysłu, kupił je i zadowolony udał się do ośrodka, w którym przebywała Tosia.

* * * 
- Przepraszam Pani Antonino, jakiś chłopak do Pani, mam go wpuścić? - zapytała pielęgniarka. 
- Tak niech wejdzie. - odpowiedziała. 

- Przeeeemek ! - krzyknęła i rzuciła mu się na szyję. 
- Hej Tosia. - powiedział i mocno ją przytulił. 
- Przepraszam, że nie chciałam wcześniej się z Tobą spotkać, ale nie miałam siły, musiałam sama się z tym zmierzyć. I dziękuję ci, że przyszedłeś, bałam się, że nie będziesz chciał mnie znać. 
- Rozumiem, nie masz za co przepraszać, naprawdę. Dziękować też nie musisz w końcu jesteśmy przecież przyjaciółmi. - odpowiedział. 
- Jest, jest. Naprawdę bardzooo, Ci dziękuję. Opowiadaj co u Ciebie.

Przemek opowiadał jej co robił. Mówił o swojej dziewczynie, że w końcu im się ułożyło, że są razem szczęśliwi, gdy o tym opowiadał Tośce zrzedła mina, pomyślała o Michale, nie wiedziała czy on jeszcze na nią czeka, czy w ogóle czekał. 

- Co jest? Powiedziałem coś nie tak? - zapytał Przemek. 
- Nie, cieszę się że Ci się wreszcie ułożyło, ale myślę o Kubiaku, zastanawiam się czy będzie chciał mnie jeszcze widzieć. 
- Na pewno będzie, nie martw się. 
- Mam do ciebie prośbę. Mógłbyś go poobserwować, zobaczyć czy ma kogoś czy się z kimś spotyka. 
- Jasne, nie ma sprawy. 
- Dziękuję, ja za 5 dni wychodzę i chciałabym wiedzieć na czym stoję. 
- Okej, rozumiem. 

Porozmawiali jeszcze przez chwilę, lecz ich rozmowę przerwała pielęgniarka : 
- Przepraszam, ale musi Pan już iść, Pani Antonina ma zaraz terapię. - powiedziała. 
- Dobrze, rozumiem. 

- Trzymaj się Tosia, nie wiem czy uda mi się przyjść jutro, ale na pewno przyjadę Cię odebrać. 
- Dobrze, dziękuję. Pa.
- Do zobaczenia. - powiedział to, pocałował ją w policzek i wyszedł. 

[ z perspektywy Kubiaka ] 

Nie mogę przestać o niej myśleć, choć minęło już tyle czasu, nadal, o niej myślę i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ją zobaczę. Szukałem jej już chyba wszędzie, Jastrzębie nie jest duże, ale jej nie ma nigdzie. Tak jakby zniknęła. Próbowałem o niej zapomnieć spotykając się z innymi, ale to na nic. Wszystkie nie były nią, nie mogłem z żadną z nich być. Moje życie stało się monotonne. Wstawałem, jadłem coś, jechałem na trening, obiad odpoczynek, trening, kolacja, szukanie chociażby śladu Tośki i spanie. Tak codziennie od dłuższego czasu, dzień w dzień. Nadal miałem nadzieję, że ją odnajdę. Przez to często kłóciłem się z Zibim, już prawie nie rozmawialiśmy, ale mi było to obojętne, liczyło się tylko odnalezienie Tośki. Nadal wierzył że w końcu mu się uda. 

________________________________________________
Przepraszam Was za taaaką dużą przerwę, ale nie miałam weny ani czasu na napisanie czekogolwiek, rodział nie jest zbyt dobry, ale to tylko na początek , postaram się dodawać bardziej regularnie. może co 4 dni. 
ZAPRASZAM NA KOLEJNE ROZDZIAŁY. :D
przepraszam za literówki i błędy. xd 




sobota, 3 listopada 2012

Rozdział dziesiąty.

-Przemek ... - zaczęłam - przepraszam, przepraszam, że wtedy uciekłam .
- Tośka .. - powiedział
- Nie przerywaj mi to i tak trudne, wysłuchaj mnie do końca proszę.
- ok. 
- Uciekłam wtedy, bo uświadomiłam sobie, że coś do ciebie czuję, ale wtedy ty byłeś z tą dziewczyną, nie chciała rozpierdalać ci życia, nie mogłam Ci tego zrobić, dlatego odeszłam, nie chciałam znów wszystkiego zepsuć, chciałam, żebyś ułożył sobie życie, był szczęśliwy, a ja bym ci to tylko utrudniała, myślałam, że tak będzie lepiej. Początkowo było, a potem się wszystko popsuło. - powiedziała to i zamilkła .
-Tośka, nie masz za co przepraszać, to ja powinienem przeprosić ciebie, powiedziałem Ci, że Cię kocham, a potem znalazłem sobie dziewczynę. Szukałem Cię, długo Cię szukałem, ale nie było po tobie żadnego śladu, chodziłem w miejsca gdzie bywałaś wcześniej, ale nikt Cię nie widział, myślałem, że coś Ci się stało, straciłem nadzieję, że Cię odnajdę, a dziś przyszłaś, i nie wiem co powiedzieć, co zrobić.
- Brakowało mi Cię. - powiedziała nagle .

- Mi Ciebie też. - Przemek powiedział to i przytulił ją. - A gdzie ty w ogóle byłaś ? 
- Początkowo mieszkałam u rodziców, ale potem wróciłam i byłam u Michała i Zbyszka, potem Zibi zorientował się, że biorę i musiałam się wynieść, najgorsze jest to, że ja chyba kocham Michała, ale nie mogę mu tego powiedzieć. Nie chcę by cierpiał. Przecież jestem ćpunką. - mimo, że tak długo się nie widzieli znów było jak dawniej, mogli ze sobą rozmawiać o wszystkim.
- To można wyleczyć, jeśli Ci na nim zależy lecz się i wróć do niego, powiedz mu co się stało. Jeśli mu na tobie zależy zrozumie.
- Zawsze potrafisz mi pomóc, ale nie tym razem, nie mogę się leczyć, nie chce, nie umiem.
- Możesz, zrób to dla niego, dla Was. 

- Nie Przemek. Nie gadajmy już o tym. Co u Ciebie ? Masz kogoś ? - zapytała,
- W porządku, nie, znaczy tak, mam dziewczynę, ale ona teraz jest w Łodzi, studiuję. Niezbyt często się widujemy.
- Jak ma na imię ?
- Michalina.
- Ładnie.

Rozmowa trwałą jeszcze bardzo długo. Tośka uwielbiała być z tym chłopakiem, jednak zmarnowała swoją szansę, teraz on ma dziewczynę, a ona kocha Michała. 


[ Z innej perspektywy ] 

Michał siedział załamany w kuchni. Patrzył na Zbyszka. Wiedział, że on coś wie, zapytał :
- Zbyszek, ty coś ukrywasz, wiesz co z Tośką ?
- Ja ? Niby skąd ? Nie interesowałem się nią.
- Przecież widzę, że coś ukrywasz.
- Jesteś przewrażliwiony. 

- Nie sądzę. 

Posprzeczali się jeszcze chwilę i każdy poszedł w swoją stronę.

Mijały tygodnie, Michałowi, nie szła gra. Nie zagrał w ważnym meczu. Opuszczał treningi. Chciał ją odnaleźć, choć obiecał, że nie będzie jej szukał, przecież nie mógł być dla niej zupełnie obojętny.

[ w tym samym czasie ] 

Tośka tymczasowo zatrzymała się u Przemka, nie chciała mu robić kłopotu, ale uparł się żeby została więc już nie protestowała. Mieszkała tam już od kilku tygodni, nie mogła przestać myśleć o  Kubiaku, o jego uśmiechu. Ale nie wiedziała co ma robić, brała coraz więcej i więcej, chciała zapomnieć.

Pewnego dnia gdy Przemek wyszedł z domu wzięła więcej niż zwykle. Nagle zrobiło jej się ciemno przed oczami, upadła. Potem nie było nic, tylko ciemność.
Obudziła się w szpitalu. Nie wiedziała co się stało, był przy niej Przemek, opowiedział, że miała zapaść, że jej stan jest ciężki, i że musi przestać ćpać, bo inaczej może umrzeć. Kazał jej iść na leczenie, na początku nie chciała się zgodzić, ale zrozumiała, że w ten sposób może odzyskać Michała. Postanowiła więc zgodzić się na leczenie tym razem na poważnie, chciała z tego wyjść, czuła, że jest już gotowa by stawić czoła nałogowi, że jest na tyle silna by podjąć walkę, bardzo wierzyła, że tym razem jej się uda, że może uda jej się oderwać od przeszłości. Chciała tego jak nigdy przedtem i wierzyła, że tym razem jej się uda. A jak już wróci z tego cholernego odwyku wróci do Michała i wszystko mu opowie. Miała przeczucie, że Zbyszek nic mu nie powiedział. Chciała sama to zrobić. Musiała, była mu to winna. Zasługiwał na to. Teraz tylko musi się leczyć. 






poniedziałek, 29 października 2012

Rozdział dziewiąty.

Wyszłam z domu Michała, nie wiedziałam gdzie mam iść. Towaru już nie miałam. Poszłam do dawnego znajomego po trochę hery, początkowo nie chciał mi nic dać, ale jakoś go przekonałam. Udało się, wreszcie mogę wziąć. Bez obaw, że ktoś mnie przyłapie.

Dziewczyna chodziła po parku nie wiedziała co ma ze sobą zrobić, przecież chciała powiedzieć Michałowi prawdę, ale nie mogła, wiedziała, że rozczarowałaby go, zraniła, nie chciała żeby przez nią cierpiał.


[z innej perspektywy] 

Michał wrócił z treningu, zdziwił się po drzwi były zamknięte. Miał klucze w torbie więc otworzył drzwi i na komodzie dostrzegł jakąś kartkę. Przeczytał ją i nie chciał wierzyć co jest na niej napisane. To było niemożliwe, przecież ona nie mogła odejść, nie teraz kiedy wszystko zaczęło się układać. Załamany usiadł na sofie, nie wiedział co robić, obiecał, że nie będzie jej szukał, myślał, że nie odejdzie. Niestety mylił się. Zadawał sobie pytanie, dlaczego to zrobiła, przecież nic na to nie wskazywało. Dobrze im się razem mieszkało. Nie mógł pojąć co się wydarzyło. W tym czasie do mieszkania wszedł Zibi.
- Co ty taki smutny ? - zapytał Bartman
- Tośki nie ma, zostawiła kartkę. Napisała, że musi odejść, żebym jej nie szukał.
- Może to i lepiej ...
- Dla kogo ?
- Dla Ciebie Michał.
- Nie sądzę, a teraz idę do siebie. 

[ inna perspektywa ] 

Tośka nie wiedziała już co ma robić, w pewnej chwili była już zdecydowana iść do Michała i powiedzieć, że ćpa, ale jednak zrezygnowała. Poszła w dawne miejsca gdzie wcześniej przesiadywała ze znajomymi, spotkała tam Hankę, tą z którą była na odwyku. Siadła koło niej i zaczęły rozmawiać.
- Czemu uciekłaś ? - zapytała Hanka
- Nie mogłam tak dłużej, byłam tak, ale brałam, bezsensu, nie byłam na tyle silna by się wyleczyć. A ty co z tobą też uciekłaś ?
- Wyszłam stamtąd niedługo po tobie, chciałam Cię odnaleźć, ale nie mogłam, długo szukałam ale na daremno.
- Mieszkałam u przyjaciela, ale to nie ważne. Gdzie teraz nocujesz ?
- U Alfy, fajny chłopak.
- Wiem on nim dużo, uważaj na niego. 
- Jest coś co powinnam wiedzieć ?
- Nie, nieważne. 

[ 3 godziny później ]

Tośka postanowiła nie utrzymywać kontaktów z Hanką, jeszcze przez nią Alfa by mógł do niej dotrzeć. Nie chciała spać na dworcu, ani na jakiejś melinie. Stwierdziła, że musi iść do Przemka i wszystko mu wyjaśnić, w końcu tak długo byli przyjaciółmi, na pewno ją wysłucha, a może nawet pomoże.
Niepewna kroczyła dobrze znaną drogą do mieszkania Przemka. Była pełna obaw, ale i nadziei. Zapukała do drzwi, choć nigdy tego nie robiła. Otworzył jej Przemek, na jego twarzy widać było zdziwienie. Nie powiedział nic, tylko gestem wskazał żeby weszła. Usiadła na kanapie, nie wiedziała co ma powiedzieć. 

sobota, 13 października 2012

Rozdział ósmy.

-Dziewczyno ! Czy cię popierdoliło ?! Co ty do cholery wyprawiasz ?! - krzyknął Zbyszek - Chciałem z tobą porozmawiać, a tu takie coś ! Michał wie !?
- Nie, i mam nadzieję, że się nie dowie. Zbyszek ! Błagam ! - krzyknęła rozpaczliwie.
- O co Ty mnie prosisz ?! Mam ukrywać przed najlepszym przyjacielem, co robisz za jego plecami ?! Chociaż dobrze, nie powiem mu nic, ale pod jednym warunkiem. Jeśli znikniesz z jego życia, na zawsze.
- Ale Zbyszek !
- Nie ma żadnego ale. Albo znikasz, albo mówię o wszystkim Michałowi. To twój wybór. Masz czas do jutra. Jak wrócimy z treningu ma Cię tu nie być, jak będziesz sama powiesz o tym Michałowi. Ja nie będę cię wyręczał. Zastanów się czy chcesz, żeby poznał prawdę, czy chcesz go skrzywdzić. - Zibi powiedział to i wyszedł.
- Dupek ! - krzyknęła za nim, trzasnęła drzwiami i płacząc rzuciła się na łóżko.
Znów wszystko się rozwaliło. Dlaczego teraz Zbyszek się o tym dowiedział ? Dlaczego teraz gdy chciała powiedzieć Michałowi o swoich uczuciach, dlaczego ?! Znów nie wiedziała co ma robić, nie chciała go skrzywdzić.

                                     *  *  * 
Gdy Michał wrócił do domu zobaczył Zbyszka.
- O wróciłeś. - ucieszył się Kubiak.
- Jak widać. - odparł sucho Zibi.
- Co Cię ugryzło ?
- Nic. Idę spać.
- Jak chcesz. Zbychu, gdzie Tośka ?
- U siebie w pokoju. - powiedział jeszcze.

Michał poszedł do jej pokoju, chciał dowiedzieć się czy czegoś nie potrzebuje, lecz ona spała. Nie chciał jej budzić, więc też poszedł spać. Miał dziwny sen. Śniła mu się Tośka, była z jakimś dziwnym typem. Chyba coś ćpali. Kubiak obudził się z dziwnym uczuciem, ale nie przejmował się tym. Przecież jej to nie mogło dotyczyć. Ona była NORMALNA. Nie mogła być jakąś ćpunką. 

                            *  *   * 

Rano nie mieli czasu żeby ze sobą porozmawiać, bo Kubiak i Bartman spieszyli się na trening. Zbyszek zajrzał tylko na chwilę do pokoju Tośki.
- My wychodzimy. Pamiętaj o tym co ci powiedziałem. - powiedział i wyszedł.

Tośka została sama. Wiedziała, że musi odejść. Nie chciała rozczarować Michała, nie chciała go krzywdzić, ale nie mogła zostać, nie miała innego wyjścia. Musiała pogodzić się z tym, że nie są dla siebie, że już nigdy nie zobaczy JEGO uśmiechu.  Zostawiła tylko małą kartkę na komodzie :
` Klucze zostawiłam u sąsiadki. Ja muszę odejść. Obiecałeś mnie zostawić w spokoju, więc zrób to. Nie szukaj mnie. Zapomni !
                                                 Tośka ` 

Wyszła choć było jej ciężko. Wiedziała, że nie ma gdzie iść, ale musiała to zrobić, nie mogła zostać.

czwartek, 11 października 2012

Rozdział siódmy .

Długo nie mogła zasnąć, źle czuła się z tym, że okłamuje Michała, że ćpa, ale za wszelką cenę starała się to przed nim ukryć. Bała się jego reakcji, że może stracić jego i jego zaufanie. Chciała odejść, ale gdzie miałaby pójść ? Spaliła za sobą wszystkie mosty. Nie ma tu nikogo, z Przemkiem jest pokłócona, nie może do niego teraz tak po prostu iść, co miałaby mu powiedzieć ? `hej, wróciłam, mogę zostać` ? W trakcie tych rozmyślań zasnęła .... 
* * * 
Gdy rano obudziła się Kubiak krzątał się po kuchni. Robił kanapki.
- Dzień dobry ! - powiedział z uśmiechem.
- Cześć. - odpowiedziała dziewczyna - a ty nie na treningu ?
- Nie, dziś nie mamy porannego, dopiero wieczorem, także mamy trochę czasu. Może poszlibyśmy gdzieś ?
- Nie wiem czy to dobry pomysł, chyba wolałabym tu zostać.
- Ok. Jak chcesz, możemy posiedzieć tu.
- A gdzie Zbyszek ? Nie wrócił jeszcze ?
- Nie. - odpowiedział krótko Kubiak.
- Michał, przepraszam. Przeze mnie pokłóciłeś się z najlepszym przyjacielem. Znajdę sobie coś i wyniosę się z waszego życia.
- Tośka, nawet tak nie mów. Nikomu tu nie przeszkadzasz. Zbyszek już taki jest. Pozna Cię to zmieni zdanie. Zobaczysz.
- No nie wiem. On mnie chyba nie lubi.
- Zdaje ci się. 
                        * * * 
Gdy Michał poszedł na trening, zastanawiała się co ma zrobić. Towaru miała jeszcze na 4 działki, potem będzie musiała kombinować. Nie wiedziała co ma robić. Postanowiła, że jutro pójdzie do znajomego dostawcy, miała nadzieję, że da jej coś na kredyt. Siedziała u siebie w pokoju i myślała, nie mogła się na niczym skupić, zaczynał dokuczać jej głód narkotykowy. Zaczęła szykować działkę, nagle do pokoju wszedł facet, szedł tak cicho, że na początku go nie zauważyła. Nie zdążyła już nic schować. Zobaczył wszystko. Zobaczył i nie wiedział co zrobić.