[ z perspektywy Przemka ]
Od dłuższego czasu bezmyślnie gapił się w telewizor i przerzucał z kanału na kanał, jego rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Nie spodziewał się nikogo, ale poszedł je otworzyć. W drzwiach stał listonosz. Mimowolnie na jego twarzy pojawił się uśmiech gdy zobaczył co dostał, wszędzie poznałby to charakterystyczne pismo. Wiedział, że to list od Tośki otworzył go i zaczął czytać :
Kochany Przemku!
Przepraszam Cię, że się nie odzywałam i nie chciałam z Tobą spotkać, ale musiałam sobie sama poradzić, wszystko poukładać. Nie myśl, że było mi łatwo mówić pielęgniarkom, żeby Cię nie wpuszczały jak przychodziłeś, było mi cholernie ciężko, ale nie chciałam, żebyś patrzył jak strasznie cierpię. Mam nadzieję, że zrozumiesz, że zechcesz mnie odwiedzić i że nadal będziesz chciał mnie znać, oczywiście zrozumie, gdy nie będziesz chciał przyjść i wyrzucisz mnie ze swojego życia, jednak wiedz, że jesteś moim najlepszym przyjacielem i zawsze nim będziesz. Proszę przyjdź, jak będziesz miał chwilę czasu, będę czekać.
Twoja zawsze kochająca Cię przyjaciółka Tosia. ; )
Po przeczytaniu listu starał się wszystko poukładać sobie w głowie. Nie rozumiał czemu nie chciała go widzieć, ale postanowił iść do niej, chciał jej pomóc. Pomyślał też, że sprawi jej niespodziankę i poszuka dla niej jakiegoś mieszkania, pieniądze nie będą problemem bo rodzice dają mu co miesiąc dużo, a on tego nie wydaje, więc ma oszczędności. Długo szukał czegoś odpowiedniego, aż w końcu trafił na mieszkanie idealne, umówił się na oglądanie go jutro z samego rana, potem pojedzie do Tośki.
[ następnego dnia ]
Jak zaplanował tak też zrobił. Mieszkanie zrobiło na nim wrażenie nie było zbyt duże, ale przytulne i wydawało się idealne. Znał Tośkę i wiedział, że na pewno spodobało by jej się, bez większego namysłu, kupił je i zadowolony udał się do ośrodka, w którym przebywała Tosia.
* * *
- Przepraszam Pani Antonino, jakiś chłopak do Pani, mam go wpuścić? - zapytała pielęgniarka.
- Tak niech wejdzie. - odpowiedziała.
- Przeeeemek ! - krzyknęła i rzuciła mu się na szyję.
- Hej Tosia. - powiedział i mocno ją przytulił.
- Przepraszam, że nie chciałam wcześniej się z Tobą spotkać, ale nie miałam siły, musiałam sama się z tym zmierzyć. I dziękuję ci, że przyszedłeś, bałam się, że nie będziesz chciał mnie znać.
- Rozumiem, nie masz za co przepraszać, naprawdę. Dziękować też nie musisz w końcu jesteśmy przecież przyjaciółmi. - odpowiedział.
- Jest, jest. Naprawdę bardzooo, Ci dziękuję. Opowiadaj co u Ciebie.
Przemek opowiadał jej co robił. Mówił o swojej dziewczynie, że w końcu im się ułożyło, że są razem szczęśliwi, gdy o tym opowiadał Tośce zrzedła mina, pomyślała o Michale, nie wiedziała czy on jeszcze na nią czeka, czy w ogóle czekał.
- Co jest? Powiedziałem coś nie tak? - zapytał Przemek.
- Nie, cieszę się że Ci się wreszcie ułożyło, ale myślę o Kubiaku, zastanawiam się czy będzie chciał mnie jeszcze widzieć.
- Na pewno będzie, nie martw się.
- Mam do ciebie prośbę. Mógłbyś go poobserwować, zobaczyć czy ma kogoś czy się z kimś spotyka.
- Jasne, nie ma sprawy.
- Dziękuję, ja za 5 dni wychodzę i chciałabym wiedzieć na czym stoję.
- Okej, rozumiem.
Porozmawiali jeszcze przez chwilę, lecz ich rozmowę przerwała pielęgniarka :
- Przepraszam, ale musi Pan już iść, Pani Antonina ma zaraz terapię. - powiedziała.
- Dobrze, rozumiem.
- Trzymaj się Tosia, nie wiem czy uda mi się przyjść jutro, ale na pewno przyjadę Cię odebrać.
- Dobrze, dziękuję. Pa.
- Do zobaczenia. - powiedział to, pocałował ją w policzek i wyszedł.
[ z perspektywy Kubiaka ]
Nie mogę przestać o niej myśleć, choć minęło już tyle czasu, nadal, o niej myślę i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ją zobaczę. Szukałem jej już chyba wszędzie, Jastrzębie nie jest duże, ale jej nie ma nigdzie. Tak jakby zniknęła. Próbowałem o niej zapomnieć spotykając się z innymi, ale to na nic. Wszystkie nie były nią, nie mogłem z żadną z nich być. Moje życie stało się monotonne. Wstawałem, jadłem coś, jechałem na trening, obiad odpoczynek, trening, kolacja, szukanie chociażby śladu Tośki i spanie. Tak codziennie od dłuższego czasu, dzień w dzień. Nadal miałem nadzieję, że ją odnajdę. Przez to często kłóciłem się z Zibim, już prawie nie rozmawialiśmy, ale mi było to obojętne, liczyło się tylko odnalezienie Tośki. Nadal wierzył że w końcu mu się uda.
________________________________________________
Przepraszam Was za taaaką dużą przerwę, ale nie miałam weny ani czasu na napisanie czekogolwiek, rodział nie jest zbyt dobry, ale to tylko na początek , postaram się dodawać bardziej regularnie. może co 4 dni.
ZAPRASZAM NA KOLEJNE ROZDZIAŁY. :D
przepraszam za literówki i błędy. xd
przepraszam za literówki i błędy. xd




